мои сны (haikky) wrote,
мои сны
haikky

для тех, кто хочет почитать статью обо мне на польском:)

ZAKOCHANA
Olga, 32-letnia psycholożka z Rosji. Przyjechała do Krakowa w lutym 2013.

Kiedy Olgę pytają, jak znalazła się w Polsce, odpowiada: „Zakochałam się”. „Ach, to nic takiego, zwykła historia” – uśmiechają się rozmówcy. Dopiery wtedy Olga dodaje: „Zakochałam się w Krakowie”.
Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia – nawet na odwrót, za pierwszym razem miasto wydało się Oldze zbyt turystyczne i hałaśliwe. Wtedy, w 2008 roku, przyjechała tu tak po prostu, sama, wiedziała tylko o głównych atrakcjach i nie miała pomysłu, gdzie się udać. Jedyną rzeczą, która jej się wtedy spodobała, było jeżdżenie po Krakowie na rowerze – w Moskwie, skąd pochodzi, nie było to tak popularne, nie było też możliwości – przecież w megapolii, gdzie nie ma ścieżek rowerowych, nie jest to łatwe.
Następnym razem Olga trafiła do Krakowa po Sylwestrze w 2010 roku. Spotkała się z przyjacielem, który pokazał jej ten Kraków, który później stał się jej prawdziwą miłością. Zaczęło się od Kazimierza: było zimno, padał śnieg, przed którym trzeba było się chować w licznych knajpach. Turyści siedzieli w hotelach i restauracjach, nie przeszkadzali spokojnym spacerom wąskimi ulicami z ich starymi i szarymi domami. Nareszcie możliwe było zobaczyć prawdziwe oblicze miasta. „Właśnie wtedy udało mi się złapać atmosferę Krakowa – atmosferę twórczości, wewnętrznej swobody, zadowolenia z życia. Właśnie wtedy poczułam, że to jest miasto, do którego wrócę” – mówi Olga.
Później, po powrocie do Moskwy, poznała kilka osób z Krakowa – nawet przed pierwszą podróżą do Polski zaczęła uczyć się języka i starała się utrzymywać kontakty z Polakami, aby ćwiczyć polski. „Nigdy nie ciekawiły mnie języki obce, polski jest wyjątkiem. Kiedy usłyszałam go po raz pierwszy, tak mi się spodobał, że postanowiłam zacząć naukę. Najpierw próbowałam coś robić sama, potem zapisałam się na kurs językowy przy Instytucie Polskim w Moskwie, poznałam sporo Polaków, w tym z Krakowa”.
Wiedziała, że w następnych podróżach po Polsce koniecznie musi odwiedzieć Kraków. Zaczęła przyjeżdżać regularnie, co najmniej dwa razy w roku. Zawsze starała się skorzystać z okazji, aby pospacerować po mieście, a dzięki nowym znajomościom mogła liczyć na to, że zapoznają ją z miejscami, o istnieniu których dotychczas nie wiedziała.
Po pewnym czasie u Olgi zaczęły pojawiać się myśli o przeprowadzce. „Na początku to były po prostu marzenia – godzinami mogłam się zastanawiać o tym, co bym robiła, gdybym mieszkała w Polsce. Kiedy zaś myślałam o jakimś konretnym polskim mieście, które mogłoby się stać moim nowym miejscem zamieszkania – zawsze wyobrażałam sobie Kraków. Jest to miasto, które odpowiada mi nie tylko emocjonalnie – jestem również zadowolona z jego rozmiaru, czuję się komfortowo. Z jednej strony, jest dużo mniejszy od Moskwy, wszystko jest bardzo blisko, zawsze czuję się wyluzowana. Wydaje mi się, że nie ma tu takiego napięcia w stosunkach międzyludzkich. Z drugiej strony, zawsze dzieje się tu coś ciekawego, nie da się nudzić”.
Marzenia są piękne, ale jeszcze piękniej jest, kiedy się spełniają. Olga zaczęła więc zapisywać w notesie kroki, jakie musi wykonać, aby jej marzenia stały się rzeczywistością. Później wykreślała to, co już zdążyła zrobić. Najtrudniejsze było oczywiście szukanie pracy: w Moskwie Olga przez kilka lat pracowała w przedszkolu Montessori, kochała swoją pracę, przyjaźniła się nie tylko z koleżankami, ale też z dziećmi. Musiała w Moskwie brać urlop, aby przyjeżdżać do Polski na rozmowy kwalifikacyjne. Szybko otrzymała propozycję pracy w Warszawie i parze innych miast, jednak już wiedziała, że jedynym miastem, gdzie chce mieszkać, jest Kraków. Była szczęśliwa, kiedy udało jej się znaleźć pracę w Wieliczce – co prawda, trzeba dojeżdżać, ale to jest niedaleko Krakowa.

Czy nie szkoda było starego życia, z przyjaciółmi, pracą, krewnymi? „Tęsknota za rodziną i przyjaciółmi pojawiła się później. Dopiero po przeprowadzce zrozumiałam, co zrobiłam” – śmieje się Olga. Zresztą, jak mówi, jej miłość do Krakowa jest silniejsza od tęsknoty. „Kiedy się smucę, wsiadam na rower i jadę na Rynek. Wtedy mój humor od razu się polepsza i czuję, że jestem tam, gdzie powinnam się znajdować. Cieszę się z chwil, bo przecież z nich składa się nasze życie” – mówi.
„Piękno tego miasta jest moim natchnieniem” – opowiada Olga dalej. Kiedy mieszkała w Moskwie, nigdy nie chciała tego miasta poznawać, nie napotykała na miejsca, do których chciałaby wrócić. „Kraków jest jak człowiek – chcę odkrywać różne jego strony. Jest tu wiele miejsc, które chciałabym jeszcze odwiedzieć, i co tydzień staram się poznawać coś nowego”.
Olga mieszka w Krakowie przez 10 miesięcy, ale lista miejsc, które chciałaby zobaczyć, nigdy nie maleje – teraz, na przykład, znajduje się na niej Lasek Wolski, Kopiec Piłsudskiego, Apteka pod Orłem. Chce lepiej poznać Podgórze, gdzie mieszka, i które stało się jej ulubioną dzielnicą i jednym z ulubionych miejsc w Krakowie. Oprócz tego za najciekawsze krakowskie osobliwości uważa Kopiec Kraka, Zakrzówek, Most Wszystkich Zakochanych. Mimo, że już nie jest tu turystą, często przychodzi na Rynek słuchać hejnału – jest to takie piękne, bajkowe. Ma dużo innych zajęć oprócz zwiedzania: zaczęła uczyć się polskich tańców ludowych, chodzi na basen, na jogę, jeździ na rowerze. Stara się cały czas odkrywać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi i utrzymywać kontakty ze starymi znajomymi, których ma w Krakowie sporo. W każdej wolnej chwili fotografuje i pisze.
Teraz Olga ma nowy pomysł. Chce napisać książkę o Krakowie. Nie będzie to typowy przewodnik, lecz książka, za pomocą której podzieliłaby się swoją miłością do tego miasta. Byłaby to również historia o spełnieniu marzeń. „Chcę pokazać, że każdy sam tworzy swoje życie. Wiele razy słyszałam: nie będziesz mogła zamieszkać w Polsce, nie znajdziesz pracy, to jest niemożliwe! Jednak możliwe jest wszystko, jeżeli naprawdę tego zechcemy – trzeba tylko uwierzyć i pozwolić sobie marzyć. Mówi się, że droga zaczyna się od pierwszego kroku, i to jest prawda. Ja na początku nie miałam nic, ale pozwoliłam sobie marzyć i teraz mam wszystko. Wiem, że dla wielu jestem dobrym przykładem. Chciałabym, żeby ten, kto przeczyta moją książkę, zrozumiał, iż wszystkie pomysły, które pojawiają się w naszej głowie i w naszym sercu, są do spełnienia”.

Эту чудесную статью написала моя замечательная подружка Света abriter , за что ей огромное спасибо и низкий поклон!

Завтра переведу на русский:)
Tags: радости, чудеса, я
Subscribe
  • Post a new comment

    Error

    Anonymous comments are disabled in this journal

    default userpic

    Your reply will be screened

    Your IP address will be recorded 

  • 15 comments